<title_newspaper="Przekrój">
<title_article="O filharmoniach i o filharmonii">
<author_1="Lucjan Kaszyński">
<language="pl">
<style="press">
<year="1954">
<month="9">
<date="1954-09-05">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Dla wielu z was — przyznajcie - nazwiska Prokofiewa, Ravela czy nawet Szymanowskiego, jeszcze dziesięć lat temu były pustym dźwiękiem. Nie umieliśmy podstawić pod nie dosłownie nic, nie mieliśmy pojęcia, czy ich posiadacze żyją jeszcze czy nie, nie wiedzieliśmy, czym się trudnili. Upowszechnianie kultury muzycznej musiano więc zacząć u nas od abc, poprzez najpopularniejsze utwory Chopina czy Moniuszki, poprzez „Niedokończoną Symfonię" i „Kaprys włoski", stopniowo zyskiwano co raz to nowych entuzjastów pięknej sztuki. Sale koncertowe poczęły się zapełniać. Wkrótce okazało się, że jest ich za mało — nowi słuchacze spragnieni byli dobrej muzyki. Organizacją życia muzycznego w Polsce po wojnie pokierowano z rozmachem, nie szczędząc wysiłków ani kosztów. Dziś — mamy środki pozwalające na umuzykalnienie jak najszerszych mas społeczeństwa. W Warszawie, Poznaniu, Wrocławiu, Bytomiu i Gdańsku posiadamy zespoły operowe, ekipy objazdowe Artosu docierają do najbardziej „odciętych od świata" miasteczek i wsi, we wszystkich niemal miastach wojewódzkich grają stałe filharmonie i orkiestry symfoniczne. I ciągłe jeszcze powstają nowe placówki, ciągle jest ich więcej. I tu wyłania się problem. Warto przez chwilę zastanowić się czy nasza „ofensywa" muzyczna idzie nadal właściwym torem. Bo pomyślcie: organizuje się coraz to nowe zespoły symfoniczne — zapominając, iż niestety tzw. "zaplecze" — nie nadąża. Że do zespołów symfonicznych brak jest instrumentalistów, że większość naszych orkiestr gra na przestarzałych, kiepskich instrumentach (dotyczy to szczególnie dętych), które często nie nadają się już praktycznie do użytku. Największe nasze filharmonie miewają często kłopoty ze skompletowaniem zespołu przed koncertem. Wystarczy, by jeden lub dwu muzyków zachorowało, aby trzeba było zmieniać program, by wprowadzało to zamęt w plany całego zespołu. 
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
